sobota, 11 czerwca 2016

Powrót

Piosenka do rozdziału: https://www.youtube.com/watch?v=k-ImCpNqbJw 

                                           

Widziałam już Londyn, ale przede mną jeszcze daleka droga. Po mimo, że wychowałam się w tym mieście, po zmroku wydawało mi się ono kompletnie obce. Czułam się jak wtedy gdy z sierocińcem byliśmy w Pekinie. Nie miałam bladego pojęcia o tym mieście, a każdego napotkanego człowieka traktowałam jak kosmitę E.T. 

Nie mogłam uwierzyć gdy w końcu stanęłam pod drzwiami tak dobrze znanego mi domu. Nie mieszkania. Domu. Zadzwoniłam do drzwi z takim impetem, jakby się paliło lub gonił mnie jakiś psychopata. 

W chwili gdy nacisnęłam dzwonek, poczułam jak na moją głowę spada strumień lodowatej wody wraz z wiaderkiem. Instynkt podpowiadała mi, że to sprawka Louisa. Parę sekund później w drzwiach domu ujrzałam Nialla. 

- Mallory?! Co ty tu robisz?! - kręcił głową jak znerwicowany struś. 

- Stoję. - wyszczerzyłam się w jego kierunku.

- No dobra. To ja widzę. Ale jak się tu dostałaś? - dukał. Strzelam, że gdyby zobaczył ducha, byłby mniej zaskoczony.

- Uciekłam. - powiedziałam to jakby to była najnormalniejsza rzecz na świecie. 

- O matko, Mal! - zaśmiał się przytulając mnie. 

- Co stęskniłeś się? - zapytałam.

- Jeszcze pytasz. - zdziwił się.  

- Maaaaaaaalory!!!!!!!! - usłyszałam wrzask, który przypominał mi "pieśń" wieloryba. Louis dosłownie się na mnie rzucił. 

- Wiesz coś o tym latającym wiaderku, które przed chwilą spadło mi na głowę? - spytałam.

- O kurczę. To ty dzwoniłaś? Uuuuuups. - szepnął.

- A nawet gdybym to nie była ja, to po co zrzucać na kogoś wiadro wody?

- To mój pomysł na pozbywanie się natrętnych dziennikarzy. - Tomo był wyraźnie dumny ze swojego pomysłu. Później przybyli Liam i Zayn. Tylko Harry'ego nie było widać.

- Gdzie Harry? - spytałam Liama.

- Pewnie śpi. - mruknął.

- Styleeeeeeeees! - Zayn wydarł się na pół miasta.

- Czego? - po paru sekundach Harry zszedł po schodach. O dziwo nie wyglądał jakby przed chwilą ktoś go po chamsku obudził.  

- Mallory? - patrzył się na mnie jak na kosmitę, którego statek właśnie rozbił się w jego przedpokoju. 

- Nieee, ksiądz proboszcz. - odpowiedziałam z tradycyjnym mi refleksem. 

- O, matko to naprawdę ty! - krzyknął przytulając mnie. Gdy tak trzymał mnie w ramionach coś we mnie pękło. Wybuchnęłam histerycznym płaczem.

- Bałam się, że już ciebie nie zobaczę. - szlochałam. 

- Moja kochana Mallory. Nie pozwoliłbym aby ktoś mi ciebie odebrał. - szeptał mi we włosy. 

- To było dla mnie straszne. Gdy już znalazłam rodzinę, zostałam od niej brutalnie odebrana. - mój głosy był ledwie słyszalny. 

- Jednego dnia nie mogłem bez ciebie wytrzymać. - Harry również się rozpłakał. 

- Ok, dość! To zaczyna być takie ckliwe jak sytuacje w fanfictions z nami! - rozdzielił nas Zayn.

- Będziesz musiała powiedzieć Cally i Juliet, że już wróciłaś. - oznajmił Niall.

- Ale przecież one nawet nie wiedzą, że wyjechałam. - zaprotestowałam.

- Dzięki Niall'owi wiedzą. Nie omieszkał się poinformować o tym Juliet, a ona przekazała to Cally. - mruknął Lou.

- Chciałem mieć jakiś pretekst, aby zobaczyć Jul. - blondyn mrugnął do mnie. Zaśmiałam się cicho.

- No z czego się śmiejesz? - udawał obrażonego. 

- Po prostu się cieszę, że was widzę. - przyznałam. 

- Idź się rozpakować. - zaproponował Zayn. Przystałam na jego propozycję i podążyłam do mojego pokoju. Nic się w nim nie zmieniło i to sprawiło, że zrobił mi się jakoś lżej na duszy. Położyłam mój plecak na dywanie i zaczęłam wypakowywać to co ze sobą pośpiesznie zgarnęłam. 

Gdy rozpakowałam swoje manele sięgnęłam po pierwszą lepszą książkę jaka wpadła mi w ręce i usiadłam na fotelu przy oknie z zamiarem czytania. 

Nie zdążyłam otworzyć swojej lektury gdy usłyszałam walenie do drzwi.

- Proszę! - zawołałam.

- Cześć Harry. - przywitałam się na widok chłopaka.

- Mam do ciebie takie pytanie. Byłaś kiedyś na dachu? - spytał.

- Nie. - przyznałam szczerze. 

- A chciałabyś?

                

Zażeram popcorn i staram się nabazgrać rozdział ;). Dodałam opcję, że po postami mogą komentować Anonimy więc jeśli komuś nie chce się logować, to może skomentować bez tego.

A tak z innej beczki, mam konto na Star Stable. Gdyby ktoś chciał mnie dodać do znajomych, to nazywam się Laila Catwater i gram na Emerald Forest :) 

2 komentarze:

  1. Fajny, tylko czy mogłabyś więcej pisać tekstu? xD Bardzo mi się podoba :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi :) Jasne postaram się bardziej wyciągać rozdziały. W ten weekend możliwe,że uda mi się jakiś dodać :)

      Usuń