poniedziałek, 28 grudnia 2015

Dziwna sprawa, dziwnego tytułu

Piosenka na dzisiaj: https://www.youtube.com/watch?v=GUMP4NHnfFo

 

- Mallory! - zawołał. - Jasne, że się przydasz!

- Jak to zabrzmiało! - udawałam przerażenie.

- Hah. Normalnie to zabrzmiało. - oświadczył mi. Nie chcąc wszczynać kolejnej kłótni, weszłam na kort.

- Wiesz jak się gra? - upewniał się Harry.

- Coś tam się wie. Kiedyś parę razy grałam z Juliet. - jak zwykle zbagatelizowałam sprawę. Gra się rozpoczęła. Udało mi się nawet kilka razy odbić piłeczkę. Nie zbyt wiadomo było kto wygrywa, ale w każdym razie, ani mnie, ani Harry'ego to nie obchodziło. Po około godzinie gry, byłam wykończona. Położyłam się na środku kortu, zdjęłam moją białą bluzę i zaczęłam nią wymachiwać nad głową, jako oznakę kapitulacji.

- Dość! - jęknęłam, nie podnosząc się z podłogi. Nie byłam w stanie, nawet ruszyć palcem. Ręką wymachiwałam już chyba tylko z pomocą siły woli.

- Zmęczyłaś się? - udawał zdziwienie Hazza.

- Jestem martwa. - odpowiedziałam.

- W takim razie wracajmy do mieszkania. - zaproponował.

- Ok. - zgodziłam się. Podniesienie się z kortu, zajęło mi z pewnością zbyt dużo czasu. Razem z Harrym powoli ruszyliśmy w stronę mieszkania.

- Jak będzie się nazywał wasz kolejny album? - spytałam chcąc jakoś przerwać milczenie.

- Take Me Home. A o co chodzi? - zainteresował się.

- O nic. Tak tylko pytam. - wytłumaczyłam.

- Tytuł ma oznaczać tęsknotę za domem. - odezwał się się nagle Hazz. Sam z siebie.

- A nie to, że każda z fanek chętnie zwinęła by was do swojego domu? - zażartowałam.

- Wiesz, że o tym nie pomyślałem? Nie zły pomysł na interpretację!- ekscytował się.

- Jestem pewna, że nawet gdyby nikt z was nie potwierdził tej interpretacji, to i tak przyjęła by się ona wśród fanów. - snułam swoje domysły.

- Właśnie dlatego jeśli ktoś się spyta, powiem mu tą interpretację! - ogłosił.

- Radzę ci tego lepiej nie robić. Jeszcze, któraś fanka uzna to za zachętę do porwania któregoś z was i One Direction zostanie w okrojonym składzie! - podzieliłam się z nim swoimi spostrzeżeniami. Nie zdążył odpowiedzieć bo zobaczyliśmy coś, przez co moje życie już nigdy nie było takie samo...

 

Bardzo was przepraszam, że dzisiaj taki krótki rozdział, no ale cóż...                                                                               


 

 

 

 


poniedziałek, 14 grudnia 2015

Wariactwo = klasyk

Piosenka do rozdziału: https://www.youtube.com/watch?v=Y1xs_xPb46M

 

- Nie zwiejesz! - krzyknął w moją stronę Harry. Ledwie to usłyszałam bo pędziłam pełną parą na parter. Słyszałam za sobą walenie butów całego One Direction i Cally. Już przegrałam. Wiedziałam, że już nie mam szans. Pięć chłopaków, kontra jedna dziewczyna? Wynik jest z góry przesądzony. Ale postanowiłam nie poddawać się. Wybiegłam za drzwi. Pędziłam na pełnej parze, przez ogród. Obróciłam się aby zobaczyć jak blisko jest Styles. Gdy to zrobiłam, poczułam jak grunt szybko ucieka mi spod stóp. Z ogromnym chlupotem wpadłam do basenu, którego wcześniej nie zauważyłam. Chłopcy i Cal, wskoczyli za mną. Zdobyłam się ( o dziwo ! ) szczery uśmiech. W pewnej chwili, poczułam, że ktoś rozpuszcza mi włosy i targa je ręką.

- Mówiłem, że się zemszczę! - zaśmiał się Hazz.

- Nie do końca ci się to udało! - wyszczerzyłam się i zanurzyłam włosy pod wodę, przez co stały się proste. Harry nie zdążył nic na to odpowiedzieć bo dało się słyszeć dzwonek do drzwi. Zayn poszedł otworzyć. Ku mojemu ogromnemu zdziwieniu, ujrzałam Juliet.

- Jul! - krzyknęłam i skoczyłam aby uściskać przyjaciółkę.

- Spokojnie Mal! Jesteś cała mokra! - uśmiechnęła się. 

- Jeśli to dla ciebie problem, to da się go załatwić! -oznajmiłam po czym wepchnęłam zaskoczoną przyjaciółkę do basenu. Ja i Zayn wskoczyliśmy za nią. 

- Mallory Anabell Ross, jak mogłaś mi to zrobić?! - udawała gniew, ale mimo wszystko mnie przytuliła.

- Jak widać mogłam! - przebywając w towarzystwie One Direction, stawałam się coraz bardziej bezczelna.

- Urządźmy walki kogutów! - wyskoczył Louis w pewnej chwili, jednocześnie biorąc Juliet na plecy. 

- Mi pasuje! - oznajmiłam i skoczyłam na plecy Harry'emu. Reszcie pomysł również się spodobał. Niall wziął na plecy Cally, a Zayn - Liama. Hazza podbiegł do Lou i zaczęłyśmy z Juliet popychać się nawzajem dłońmi. Każda z nas próbowała zrzucić tą drugą. W tym samym czasie Cal rywalizowała z Liamem. Po długiej rywalizacji między mną, a Jul, spadłam z pluskiem do wody. Wynurzyłam się na powierzchnię rżąc dziko i nie mogąc złapać oddechu. 

- Mallory, czegoś ty się naćpała? - zażartował Zayn. 

- Nie wiem!- zajęczałam. Tak na serio to po prostu dostałam głupawki. Skończyło się na tym, że zostałam eskortowana do mojego pokoju, a moje przyjaciółki poszły do swoich domów. Teoretycznie od razu gdy znalazłam się w swoim pokoju, położyłam się spać.

                                             ***

Gdy tylko obudziłam się rano, nie zbyt ogarniałam gdzie się znajduję. Dopiero po paru sekundach przypomniałam sobie wydarzenia ostatniego dnia. Z parteru dało się słyszeć hałas. Czyli chłopcy również już wstali. Prędko się przebrałam i umyłam. Gdy już to zrobiłam, pobiegłam na parter.

- Hej! - przywitałam się z chłopakami.

- Hej, Mal! - odpowiedział mi Liam z uśmiechem. Kogoś mi brakowało wśród One Direction, ale nie wiedziałam kogo. Zaraz, zaraz. Niall, Louis, Liam i Zayn. W pewnej chwili mnie olśniło, że brakuje Harry'ego.

- Gdzie jest Styles? - zapytałam Liama.

- Na korcie do tenisa. Za basenem w lewo, a potem prosto. - poinstruował mnie.

- Za sekundę wracam! - zawołałam do chłopaków, już pędząc przez ogród. Po mimo instrukcji Payne, parę razy się zgubiłam. Jednak byłam zawzięta i po paru nie udanych próbach, w końcu odnalazłam kort. Po cichu weszłam do budynku, w którym on się znajdował. Zaczęłam się przyglądać, jak Hazz sprawnymi ruchami odbija piłeczkę od ściany. Nie chciałam go rozpraszać, ale nie chciałam również stać jak wbita w ziemię.

- Potrzebny ci ktoś do gry? - zapytałam Harry'ego podnoszą leżącą na ziemi paletkę.

http://25.media.tumblr.com/tumblr_m6cwrhoSYl1rw0ygco1_500.gif

 


czwartek, 10 grudnia 2015

Całkiem ( nie ) normalnie

Piosenka na dziś: https://www.youtube.com/watch?v=ouBgbwzqyRs

Jakoś mnie to nie dziwiło. Byłam nie cały pierwszy dzień w domu One Direction, a ci już ostro dawali mi w kość. 

- Tomlinson skończ już gadać i daj wyzwanie bo my tu zaraz uśniemy, a Mallory zwieje. - mruknął Zayn wywalając oczami.

- To mogę zwiać? - ucieszyłam się.

- Nie. - oświadczył twardo Louis. W tym samym momencie po całym mieszkaniu rozległ się ( dla mnie zbawiennie brzmiący! ) dzwonek do drzwi. 

- Skoczę otworzyć! - zadeklarowałam się, już pędząc w stronę drzwi. Szybko je otworzyłam. Za nimi stała Cally, uśmiechając się promiennie.

- Cal! - zapiszczałam rzucając się przyjaciółce w ramiona.

- Mal! Ciebie spuścić na chwilę z oka, a natychmiast wpakujesz się do domu najpopularniejszego boysbandu na tym globie! - zaśmiała się.

- Raczej powinnaś powiedzieć, że wpakuję się do mieszkania osób, które dadzą mi w kość po paru godzinach. - poprawiłam ją.

- Ojjj, to było do przewidzenie. - Cal kiepsko udawała współczucie.

- Dla kogo? - zapytałam.

- Dla mnie! W końcu jestem Directioners od X - Factor! - uśmiechnęła się moja przyjaciółka. Wykrzyknęła to " przypadkowo " tak głośno, że chłopcy MUSIELI to usłyszeć. W końcu nie są ( chyba ) głusi!

- A tak swoją drogą, jak mnie znalazłaś? - zainteresowałam się. 

- Zasługa Li. - oznajmiła.

- Że kogo? - nie zbyt rozumiałam te jej skróty.

- Liama. - jęknęła znudzona moją bezmyślnością. 

- Dziękuję. - wyszeptałam do Liama, który razem z resztą od dłuższego czasu obserwował mnie i Cally. W odpowiedzi chłopak posłał mi przelotny uśmiech.

- To co, chcesz obejrzeć mój pokój? - zapytałam, ponieważ One Direction, które przyglądało się nam jakby szukało sensacji zaczynało mnie irytować.

- No jasne! -zapiszczała moja kumpela. Odkąd chłopcy zaczęli nas obserwować, on zachowywała się jak słodka idiotka!

- No to chodź. - machnęłam ręką w jej kierunku. Cally posłusznie podążyła za mną, co chwilę zachwycając się, jaki to chłopcy mają cudny dom. Cudem znalazłam drzwi do ( tymczasowo ) mojego pokoju.

- Wow, Mal! Nie zły pokój! - zachwycała się.

- Teoretycznie można tak powiedzieć. - mruknęłam.

- Teoretycznie?! Dziewczyno, jak możesz tego wszystkiego nie doceniać! Mieszkasz z One Direction, twój pokój jest wielkości pałacu! - bulwersowała się Cal.

- A ciebie co ugryzło?! - nie rozumiałam czemu przyjaciółka mnie atakuje.

- Nic, po prostu ci zazdroszczę. Wiesz, że KOCHAM One Direction! - westchnęła.

- Gwarantuje ci, że mi nie zazdrościsz. - oznajmiłam.

- Czemu niby? - nie ogarniała Cally.

- Trochę tak dziwnie mieszka się pod jednym dachem, z nadmiernym egocentrykiem, gościem z kiepskimi żartami, lalusiem o spojrzeniu zbesztanego szczeniaka, super nianią i kolesiem, któremu mogliby chatę podpalić, a on by na to nie zwrócił uwagi. - wyjaśniłam.

- Gdyby ktoś mi powiedział, że serio mieszkasz tu od jednego dnia, postukałabym się palcem w czoło. - westchnęła. Nie zdążyłam jej nic odpowiedzieć bo za drzwiami usłyszałam przytłumione szepty. Pokazałam Cally, że ma być cicho. Szybko otworzyłam drzwi. Na podłogę rąbneli wszyscy chłopcy z One Direction, którzy najwyraźniej opierali się o drzwi.

- I kogo ty tu nazywasz nadmiernym egocentrykiem? - zapytał Harry, podnosząc tylko głowę bo przygniatała go reszta chłopków.

- Zniszczyłaś mi fryzurę! -dodał oskarżycielskim tonem, poprawiając swoje loki.

- Ciebie nim nazwałam! - przyznałam śmiejąc się cicho.

- Ciebie to bawi? - spytał Hazz udając, że jest zły.

- Owszem! - potwierdziłam. Harry w końcu wstał z podłogi.

- Już ja cię tego oduczę! - zagroził, nie mogąc jednak ukryć figlarnych błysków w oczach. Dla mnie to było jednoznacznym sygnałem do ratowania się. Rzuciłam się do ucieczki, a Styles za mną, śmiejąc się głośno.